Koalicja Lanckorońska na rzecz Zrównoważonego Transportu

16 marca Dziennik doniósł o planowanej zmianie organizacji ruchu na ulicy Pułkowej łączącej Łomianki z Warszawą (czyt. artykuł Jak wygrać z korkami). W miejscu zielonego pasa dzielącego ma tam powstać dodatkowy pas o zmiennym kierunku ruchu samochodów w zależności od pory dnia. Rano pas ma funkcjonować w ruchu do Warszawy, a po południu w ruchu z Warszawy. Dodatkowo obecne pobocze ma stać się jeszcze jednym (czwartym?) pasem ruchu wyłącznie dla samochodów ciężarowych. Jak komentują dziennikarze, jest to półśrodek w sytuacji opóźnień w budowie trasy S-7 pomiędzy Czosnowem i Warszawą spowodowanych protestami, choć jeszcze nie wydano dla inwestycji decyzji środowiskowej. Dla nas jest to jednak półśrodek z innego powodu.

Po pierwsze, Łomianki to jedne z najgorzej obsługiwanych komunikacją publiczną przedmieść Warszawy. W Łomiankach kursuje tylko jedna podmiejska linia autobusowa ZTM (701), gdyż komunikację zapewniają autobusy Komunikacji Miejskiej Łomianki - popularnie zwane Ł. Taryfa Ł funkcjonuje osobno od taryfy ZTM - pasażerowie z Łomianek muszą kupić osobne bilety na taki autobus i metro, lub inne środki komunikacji ZTM. Korki samochodowe na ulicy Pułkowej sugerują, że wcale im się to nie opłaca. Integracja taryf powinna być pierwszym krokiem obydwu miast w celu rozładowania zatłoczenia drogowego na ulicy Pułkowej.

Po drugie, autobusy Ł na ulicy Pułkowej stoją w korku tak samo jak samochody. Nie ma tam pasa dla autobusów takiego jak np. na Modlińskiej w drodze z Tarchomina i Legionowa. Proponowane przez drogowców rozwiązanie to półśrodek, gdyż być może przyczyni się on do ograniczenia zatłoczenia drogowego, ale tylko na chwilę. Rosnący w tempie około 1-2% rocznie ruch drogowy w aglomeracji warszawskiej prędzej czy później zakorkuje wszystkie dodatkowe pasy ruchu udostępnione dla samochodów na wlotach do stolicy. Dlatego należy specjalne pasy ruchu udostępniać komunikacji publicznej. Usprawnienie w postaci pasa dla autobusów na trasie pomiędzy Łomiankami a Warszawą na pewno skłoniłoby niejednego do pozostawienia samochodu w domu, zamiast jazdy nim do Warszawy, czego przykład mamy na Tarchominie.

Po trzecie, półśrodkiem jest także planowana nowa trasa S-7 z Czosnowa do Warszawy po nowym śladzie przez Chomiczówkę, czy Radiowo czy którędykolwiek. Można by ją nazwać obwodnicą obwodnicy Łomianek, bo ma zastąpić obecną trasę S7, którą wybudowano aby ominąć Łomianki w latach 70. Problemy komunikacyjne na północnym wylocie z Warszawy przez Łomianki prędzej uratuje realizacja nowego sprawnego środka transportu, np. szybkiego tramwaju lub szybkiej kolei wiszącej [zobacz >>>], w pasie dzielącym ulicy Pułkowej lub w dawnym śladzie kolejki do Palmir. Co więcej, zmniejszenie tym sposobem korka na Pułkowej rozwiąże nie tylko ten problem, ale także szereg problemów z parkowaniem w stolicy, zanieczyszczeniem powietrza, hałasem etc.

Po czwarte, warto zwrócić uwagę, że wybrany przez drogowców wariant budowy trasy S-7 w nowym śladzie jest proponowany jako optymalny m.in. z powodów środowiskowych - w Ocenie Oddziaływania na Środowisko oceniono go jako najlepszy, tzw. wariant IIC. Tymczasem chybcikiem, poza procedurami OOŚ, zamierza się dodatkowo wdrożyć wariant oceniony jako istotnie gorszy - przebudowę trasy S-7 w obecnej lokalizacji do trzech pasów ruchu, ba, do czterech w godzinach szczytu. A sprawnej komunikacji publicznej do Łomianek najprawdopodobniej jak nie było, tak nie będzie. Za to nadal będą korki. Może zatem GDDKiA mogłaby jednak zrealizować wyłącznie wariant trasy S-7 polegający na jej przebudowie w obecnym śladzie?